sobota, 10 grudnia 2016

561. DNO DNA SIERPIEŃ, WRZESIEŃ I PAŹDXIERNIK 2016





Witam Was moje drogie.
Dziś już nieco, a nawet bardzo spóźnione denko. Tym razem z trzech miesięcy. Wiem, straszna jestem.




1) Listerine Cool Mint - próbka. Paliła w paszczy,że ho ho. Dobrze ją odświeżała,ale powrotu nie planuję.
2 - 4) Żele Balea - dwa razy Wellness i Limetka z Aloesem. Wszystkie służyły do mycia rąk. Zabytki.
5) Dezodorant Balea 5w1 - miał chronić przez 48 h. No niestety nie chronił. Nadawał się tylko na noc... Po to aby zużyć do końca.
6) Żel Treaclemore Mint Story 60 ml - kupiony w zeszłym roku. Myślałam,że zda się mi na wyprawach latem tego roku. Przydał się w Międzyzdrojach. Zwykłe myjadło. Nie rozumiem czym inni tak się ekscytują...




7) Szampon Zielone Jabłko Balea - do codziennego użytku. Jak każdy o innym zapachu. Myć myje, pienić się pieni,ale żadnych więcej właściwości nie posiada według mnie.Nada się dla niewymagających włosów i skalpów.
8,9) Płyn do płukania jamy ustnej Dontodent Junior - miał przyjemny owocowy zapach. Pomagał córce.
10) Szampon Avon Naturals do włosów przetłuszczających się - używała go Córa i Mąż. Oboje nie narzekali, ale im i tak wsio jedno. Ewa nie przykłada wagi do szamponów,a Małż byleby się pieniło. Choć zauważyłam,że u Mendy nie działa tak jak powinien, bo i tak musiała myć głowę co trzeci dzień.
11)Avon Barbie woda toaletowa dla dziewczynek - ciocia sprezentowała Ewie. Zużyła go. Podobał się jej. Jeśli nawet planowała powrót to jest niemożliwy ponieważ wodę wycofano ze sprzedaży.
12) Mydło do rąk Reflection Sesnses Avon - robił co ma robić. Nie wysuszał dłoni. Ot, takie normalne mydełko. Nie znaczy to,że ich nie lubię.
13) Intensywna kąpiel do stóp Balea - dwufazowa. Jak pierwsza i druga buteleczka mi pasowała tak ta juz nie bardzo.Chyba przejadła się mi. Ogólnie teraz wydawała się mi zbyt oleista. 




14) Hana Montana dezodorant w sprayu - zużytek Ewy.
15) Mydło w płynie Citrus Zing Avon Senses - tak samo jak w punkcie 12 -tym tylko, że zapach neutralizował inne zapachy.
16) Męski żel pod prysznic Brasil Waterfall Senses Avon - kupiony z myślą o Małżu. Jednak on zbuntował się i zachwycił mohito. Używałam go. Intensywny zapach.Po paru kąpielach męczący i odrobinę drażniący w nozdrza. Mam jeszcze ze dwie duże butelki i tak jak było w zamiarze Małż je zużyje. Ja już nie wrócę.
17) Essence żel do usuwania skórek paznokci - jest ok. Swoją podstawową funkcję spełniał. Jednak nie wrócę. Ma już następcę z SH.
18) Simply Delicate Teen Avon - zużytek Mendy. Nie narzeka. Żel intymny jak to żel. 
19) Avon Foot Works żel do stóp - chyba zeszłoroczna limitka. Pomagał mi rankiem,gdy moje stopy były z lekka przesuszone.




20) Peeling Balea - pochodzi z letniej limitki z przed dwóch lat. Nie dość,że mył to posiadał wiele drapiących drobinek.Był ok,ale ja wolę silniejsze zdzieraki.
21) Serum do rzęs Alverde - swego czasu zdziałało cuda na moich brwiach i rzęsach. Może nie były megaśnie długie,ale były silne i grube. Serum jest naturalne. Powrót planuję jak tylko dotrę do DM-u.
22) Peeling Tutti Frutti melon i arbuz - To jest dopiero zdzierak! Moje plecy i twarz kochają go. Intensywny,ale nawet delikatny masaż wygładza skórę. Choć ja lubię mocno,a nawet bardzo mocno ( gruboskór jestem;)). Co prawda zawiera sztuczne drobinki,ale jest moim ideałem. Mam jeszcze pare w szafce. Na pewno wrócę.
23) Planet Spa Avon olejek do kąpieli i masażu - zabytek z niego był i odrobinę zajeżdżał już starością. Zużyłam go akurat pare dni po terminie. To były bodajże jagody goji.
24) Eveline balsam pod prysznic mango i papaja - zapach delikatny.Spodziewałam się silniejszego. Działanie naprawdę dobre, a nawet bardzo dobre. Mam jeszcze wiele do testów,ale kiedyś wrócę.
25) Balea maszynka do golenia trzy ostrza - jedne z najlepszych jakie miałam. Są limitką, która tylko zmienia kolor opakowania i rączek.




26) Dontodent Junior pasta do zębów - od 6-tego roku życia. Córa używała go juz wystarczająco długo. Czas przerzucić się na naturalne pasty.
27) Foot Works Avon spray odświeżający do stóp - doskonale spisuje się w swojej roli latem. Jesienią i zimą trzeba powtarzać spryskiwanie stóp. Wrócę.
28) SSS balsam do ciała z olejem makadamii - Doskonale się wchłania, jednak dla mnie w nim czegoś brakuje. Moja siostra chwali go sobie.Może kiedyś wrócę.
29) Be... Romantic edt Avon - jedyna z całej trójki,która mnie nie męczy. Oczywiście,że powrót planuję. :-) Jak tylko zużyję inne edt i edp z Avonu.
30) Silikonowa szczoteczka do mycia twarzy Avon - super sprawa. Na prawdę. Gadżet bardzo dobrze sobie radzi. Masując powoduje zbiórkę naszych czarnych i zaskórnych nieprzyjacieli. Teraz poluję na szczoteczkę z DM-u.
31) Krem-żel Nutra Efects matujący - nawilżał skórę i matował ją, choć jak dla mnie odrobinę za krótko.Nawilżenia potrzebuję ostatnio bardzo mocno. Kiedyś wrócę.




32) Planeta Organica turecka odżywka do włosów - jak z szamponem z tej serii się polubiłam tak z odżywką już nie. W sumie nie wiem czemu. Nie używałam jej regularnie i to może był mój błąd. Może kiedyś dam jej drugą szansę.
33) Anti-Stress Senses Avon żel pod prysznic 250 ml - przelałam razem z 500 ml do dużej butli. Zapach na prawdę przyjemny, rozluźniający. Nie jest mdły ani nachalny. Zużyłam z przyjemnością.
34) Clearskin Avon żel pod prysznic do skóry z problemami 200ml - Używa go mój Małż. Niestety juz wycofany ze sprzedaży. Mamy jeszcze trzy lub cztery butelki.
35) Yves Rocher krem-żel nawilżający - wszędobylskie próbki. Nie zachwycił mnie. Nie planuję powrotu.
36) Anew Vitale krem na noc - kolejny słoiczek wykończony. Myślę,że świadczy to o czymś...?



37) Summer White Bright edt - przyjemny zapach cytrusów i konwalii. Doskonały na lato. Nie nudzi się. Nie drażni też nosa.
38) Nivea mleczko pod prysznic - słabizna,słabizna i jeszcze razy sto ... SŁABIZNA!!! Nigdy więcej...
39) Anti-Stress Senses Avon żel pod prysznic 500ml - patrz punkt 33).
40) Naturella Ultra podpaski -wiem,że nie powinnam,ale chcę Wam powiedzieć iż według mnie są to najlepiej zabezpieczające podpaski na noc.
41) Yves Rocher - patrz punkt 35).
42) Pure White Nose Strips - nie są doskonałe,ale dają radę. Trzeba do nich mieć cierpliwość i czas. 
43) Colortrend Primer pod makijaż - doskonały na lato pod puder. Utrzymuje go dostatecznie długo matowym w upały ( ok 6 h).  Pod podkład tez próbowałam i tu nie jest gorze bo tylko o jakąś godzinę mniej. Wrócę latem.




44) Ebelin zmywacz do paznokci bez acetonu - bardzo dobry. Dokładnie i szybko zmywał lakier. Czego więcej chcieć?
45) Szampon Avon Naturals grejpfrut i marakuja 2w1 - bardzo ładnie pachniał. Myć mył. Włosy były po nim lekko uniesione od nasady. Zapach obłędny ( jak dla mnie). Powrotu nie planuję na obecną chwilę.
46) Ziaja płyn dwufazowy do demakijażu oczu - dobry... i tyle.
47) PlivaFem F żel do higieny intymnej - przeciwgrzybiczny. Drogi jak diabli,ale skutecznie chroni te wrażliwe miejsca. Kolejny raz w denku.
48) Rexona dezo w kulce - nie sprawdziła się u mnie.
49) Avon NE krem nawilżający do ciała i reszty - jest cieńszy nawet od cienkiego Bolka. Dla wymagających się nie nada. Próbka jedna z wielu użytych i jeszcze gdzieś w bagażach też się poniewierają.



50) Fascelle wkładki normal - odpowiednie dla młodej panny.
51) Babylove chusteczki nawilżane - jedno z czterech opakowań. Zużywamy je w tępie błysku światła. Przydają się do wszystkiego co związane jest z higieną ciała.
52) Primark świeczka - bardzo słabo wypadła na tle swoich koleżanek z Air Wicka.
53) Balea maszynka - patrz punkt 25).
54) Volcanic Iceland Planet Spa Avon body suflle - zapach męski(tak jak lubię), przyjemny. Jeśli chodzi o właściwości to... raczej przeciętne.Nawilżenie na poziomie - do rana. Czy posiadało moc oczyszczająca nasz organizm? Trudno określić.

I to już całe denko z tego okresu. Wybaczcie drobiazgowość,ale zdjęcia robił mój Małż. Wszystkie ustaki zostały w domu,a ja przed wyjazdem nie zdążyłam zrobić zdjęć.

Pozdrawiam.

cathy c.

P.S. Ale tasiemiec z tego wyszedł??? :-)

piątek, 9 grudnia 2016

560. ALPHA AVON




Witam Was serdecznie z samego rana.
Dziś o zapachu, który nie urzekł mnie od pierwszego spotkania. Ciekawe co myślę teraz? Zapraszam do dalszej lektury postu.

Gdy miałam już w ręku zamówiona próbkę pomyślałam zobaczymy co z tego będzie. Po otwarciu uderzył mnie bardzo słodki, duszący zapach niepodobny do tego ze strony katalogu. Nie użyłam go. Zamknęłam próbkę i pomyślałam o mojej Sis. Ona lubi takie "ciepłe" i dziwne zapachy ( jak dla mnie). Gdy przyszła i powąchała od razu stwierdziła,iż zapach nie nadaje się dla niej. 

Myślałam co z tym fantem zrobić,gdyż posiadałam jedną buteleczkę (50ml) perfum w swojej szafce z wymiany z koleżanką. Po pewnym czasie postanowiłam wziąć ją ze sobą do pracy jako "środek" usypiający. I tu wybuchła miłość od kolejnego i kolejnego niuchnięcia. Ale od samego początku...

Zapach Alpha Avon jest zapachem mającym swoją premierę w zeszłym roku, a u nas w tym roku. Stworzyli go  Frank Vöelkl i Adilson Rato. Nuty głowy to : czerwona pomarańcza,malina i liczi. Nuty serca są kwiatowe i wiciokrzewu. Nuty bazy to nuty drzewne i drewno kaszmirowe.


W pierwszym momencie uderza nas jego słodycz, lecz gdy damy mu chwilę rozwija się w przyjemny słodki zapach z delikatna nutą zdecydowanie wyczuwalnej tu mieszanki owocowej cytrusów. Z lekka cierpki i kwaskowy,ale jednocześnie ciepły. Gdzieś w tle wyczujemy niuans słodyczy wiciokrzewu.Zapach ewoluuje.

Jeśli chodzi o trwałość to na ubraniach jest o wiele dłuższa niż na ciele. Potrafi utrzymać się do następnego dnia w delikatnej postaci. Zaś jeśli chodzi o naszą skórę ... W moim przypadku nie dłużej niż 4-5 godzin. Nadaje się on na co dzień jak i na wieczorne wyjście.

Zapach nęci nas również swoim wyglądem. Przyjemny dla oka design butelki jest bardzo elegancki.

Czy polecam ten zapach ? Zdecydowanie tak.

Pozdrawiam.

cathy c.

czwartek, 8 grudnia 2016

559. NAIL FRI # 51



Witam Was serdecznie.
Mani miał być wczoraj,ale byłam tak zabiegana,że nie zdążyłam. 

Do mani użyłam : 

- odżywka do paznokci 9w1 Eveline,
- lakier do paznokci Catrice Victorian Poetry.




Jak widać na zdjęciu kolorek jest ciekawy. To taki delikatny pastelowy łosoś. Lakier kryje całkowicie po dwóch warstwach. Średnich. Schnie dość szybko.Pędzelek jest ścięty półokrągło. Twardy jak dla mnie.Mimo to operuje się nim dobrze.Posiada w sobie delikatne złote drobinki, które po zaschnięciu lakieru potęgują jego "satynowość". Tak , zasycha na satynę.

Trwałość jest słaba. Według mnie ten lakier nadaje się tylko na jedno wyjście lub imprezę. Przy jednej średniej warstwie szybko się ściera. Już na drugi dzień widzimy starcia na końcówkach paznokci. Przy dwóch na trzeci dzień przy intensywnym użytkowaniu naszych łapek zauważamy odpryski.

Zmywa się dobrze nie pozostawiając nic na płytce.





Jak widać na zdjęciu wygląda bardzo ładnie. Delikatnie i elegancko.





Jest to pierwszy z czterech z serii. Zobaczymy jak będą się zachowywać pozostałe lakiery.

Podoba się Wam?

Pozdrawiam. 


cathy c.


poniedziałek, 5 grudnia 2016

558. PIERWSZE ZAKUPY GRUDNIA - ROSSMANN




Witam ciepło w ten mroźny dzień.
Dziś będzie o mini mini ( jak na mnie) zakupach. Na prawdę jest tego niewiele.



Choć mam pare maseczek w tubkach ze sobą postanowiłam kupić jeszcze kilka. Przeglądając półki w Rossmann - ie zainteresowały mnie tak po prostu. Hydra Bomb od Garniera mam w domowych zapasach, ale jeszcze jej nie używałam. To małe cóś w tubce to maseczka z jakże ostatnio popularnym węglem. Rival de Loop wypuścił w Niemczech serię limitowaną. Znajdziemy tam żel do mycia twarzy, peeling oraz maseczki. Nie przyglądałam się zbytnio.




Tu na zbliżeniu. W składzie ma również cynk i  glinkę.




Połasiłam się też na lakiery z edycji limitowanej Catrice Victorian Poetry. Oba czerwone widziałam na insta i wydały się być dosyć, dosyć... Wzięłam więc wszystkie cztery.

Jest jeszcze maska Schaebens z owsem. Zapodziała się gdzieś przed zdjęciami.

I to już wszystko. Mało,ale jeśli chodzi o maseczki to bardzo wiele ... dobrego dla mojej paszczy. :-)

Pozdrawiam.


cathy c.



niedziela, 4 grudnia 2016

557. Z ŻYCIA OPIEKUNKI # 10 ABSURDY C.D.


Witam serdecznie. 
Dziś niedziela. Leniwy poranek ( jak dla mnie). Ostatni tydzień był jakiś dziwny. Ni to zabiegany, ni to leniwy ( jeśli w mojej pracy można być leniwym i powolnym). 

Absurdów ciąg dalszy. Właściwie to co pare dni mogłabym przytaczać jakiś, ale uznałam że nie warto pierdołami zawracać sobie głowy.

1) Znowu pranie. Wszystko zaczęło się od powieszenia czystych ręczników i ścierek kuchennych na wieszakach. Po śniadaniu mówi : " Ta ścierka nie jest czysta!" "Jest wyprana i przeprasowana tylko ma plamy" - mówię. " A w jakiej temperaturze prałaś?" " W 75stopniach." Poszedł dalej. Wiedziałam,że będzie go to męczyć. 

Po mniej więcej dwóch godzinach zaczął : " Zobacz na metce na ręcznikach jest 60 stopni." Pokazuje mi z drżącymi rękoma. "Oczywiście, ale wyprałam w większej temperaturze aby zdezynfekować wszystko." " Tam jest 60 i będziesz prała w 60 -ciu!" - krzyczy.  Na co ja spokojnie odpowiadam : " W domu również piorę. Mam ponad dwudziestoletnie doświadczenie w praniu. W domu segreguję na kolory i temperatury prania. Ręczniki piorę w 95 stopniach dla dezynfekcji. A pan nie ma płynu dezynfekującego ani odplamiacza, bo nie używa... więc temperatura 60 czy też 75  stopni niczego nie zmieni. A nawet lepiej dla ręczników." "Będziesz prała w 60!" - krzyczy coraz głośniej. " Nie! Ma pan problem z plecami i stopami ( niby grzyb na paznokciach). Ja również używam tych ręczników i muszę chronić siebie. Tak jak używam rękawiczek przy smarowaniu jednego i drugiego, tak będę prać w takiej temperaturze. Poza tym pana proszek jest do niczego. " " Mi odpowiada!" "Ale mnie nie!" - rzekłam wychodząc z pomieszczenia.

Prawda jest taka,że płyn którego używa jest bezzapachowy. Przeznaczony jest do lekkiego prania. Nie posiada w składzie silniejszych środków czyszczących i doprawdy nie można po nim oczekiwać wywabienia "ciężkich" plam kuchennych. Temperatura zrobi swoje oczywiście, ale plamę po kawie czy też po jabłku nie do końca spierze. 

2) Kolejny poranek. Zeszłam na dół do jego części mieszkalnej. Mył się w łazience. Nagle otwiera drzwi i mówi :
"Idę wziąć prysznic. Teraz." Bez żadnego Dzień dobry czy czegoś w tym stylu. "Ok. To kiedy mam zejść?" - pytam, bo prysznic jest w piwnicy. " Za jakieś pół godziny" "Dobrze." - odpowiadam dodając- " W takim bądź razie śniadanie zacznę robić za jakieś 20 minut." "Nie! Teraz!" Patrzę na niego wryta i mówię : "Przecież idzie pan pod prysznic, a zanim pan wróci wszystko będzie zimne." "Oczywiście,że później... ale teraz chcę musli..." "Ok. Zrobię panu." Zabieram się do robienia tego przeklętego musli,gdy słyszę jeszcze z łazienki : "Napiję się także soku z marchwi lub jabłka... Albo nie ciepłej herbaty rumiankowej." W tym momencie nie wytrzymałam i pognałam do drzwi łazienki : " Niech się pan zdecyduje! Albo robię całe śniadanie teraz i pan je je,albo robię je po kąpieli??!!"  Widząc moje zdenerwowanie odpowiada : " Nie, nie ... Potem." 

Gdy trwała ta jakże bezcenna i bezsensowna dla niego konwersacja, była godzina 8 - ma z minutami. Gdy wreszcie siedliśmy do śniadania, była ... godzina 10 - ta z minutami.
Dwie godziny czekałam na jego łaskawe przybycie na śniadanie ... pominę to,że tego ranka byłam naprawdę głodna.

Pozdrawiam. 

cathy c.